O mnie

A A A
 
  • Rajd Bieszczadzki
    Rajd Bieszczadzki
  • Spęd Dzikich Koni Szczycienko
    Spęd Dzikich Koni Szczycienko
  • Zjawa
    Zjawa
  • Księżycowy Książę
    Księżycowy Książę
  • Tęczowy Dzikus
    Tęczowy Dzikus
  • Wystawa zbiorowa GOK Lesznowola
    Wystawa zbiorowa GOK Lesznowola
  • I m-ce PIACENZA Festiwal Sztuki Jeździckiej
    I m-ce PIACENZA Festiwal Sztuki Jeździckiej
  • Wystawa w Walewicach
    Wystawa w Walewicach
  • Cavaliada w Poznaniu
    Cavaliada w Poznaniu

Witam wszystkich wielbicieli koni i ich piękna.

Zapraszam do mojej „Galerii Koni” gdzie mogą mnie Państwo poznać przez moje obrazy.

 

 

Konie, jazda konna i rysunek to moje ogromne pasje od najmłodszych lat.

Konie malowane i żywe są dla mnie sposobem na wszystko, są jak powietrze nie mogę bez nich długo funkcjonować. Gdy je rysuję lub przebywam w ich towarzystwie to przestaje istnieć cały świat.

 

Jeżdżę konno od ponad 30tu lat, rysuję od zawsze.

Miewałam długie przerwy tak w jeździe konnej jak i w rysowaniu, ale zawsze wracałam, bo tak wielkich pasji nie da się porzucić bez szkody dla zdrowia i otoczenia.

 

 

Umiejętności jeździeckie zdobywałam w AKJ Łódź w Lućmierzu, w Łódzkim Klubie Jeździeckim kończąc kurs instruktora jazdy konnej, a także w Bogusławicach w Stadzie Ogierów na bardzo wielu obozach jeździeckich i potem kilkudniowych wyjazdach pod okiem takich trenerów jak Zbigniew Madejczyk, Wacław Gajda, Marek Skrzypczyk, Jerzy Rubersz, a potem już przez wiele lat indywidualnie. Obecnie staram się zdobywać wiedzę i jeżdzić zgodnie z zasadami jeżdziectwa naturalnego.

 

 

Konie fascynowały mnie od zawsze, uwielbiam je obserwować, patrzeć na nie, szczególnie dla mnie ważny jest zmieniający się wyraz ich oczu zależnie od sytuacji, w której się znajdują.

 

 

Dlatego staram się by konie na moich obrazach były wolne, szczęśliwe, rozluźnione, dumne, skupione, zainteresowane czymś.

 

Gdy tylko mogę to „rozbieram” moich modeli z kiełzn, rozsiodłuje i rozpuszczam grzywy.

 

Rysunkiem zajmuję się niezawodowo, ale jest to dla mnie wielka pasja, traktuję go zawsze w osobisty sposób. Dążę do tego by mój Rysowany Koń był koniem tak samo urodziwym jak model. Staram się by patrzył z błyskiem w oku.

Koń to dla mnie nieskończona inspiracja.

 

 

Wieloletnia obserwacja koni w każdej sytuacji, przebywanie i praca z nimi pozwoliły mi poznać anatomię, motorykę ruchu, grę świateł i cieni na ich ciałach.

Uwielbiam przedstawiać zwierzęta w ruchu nawet, jeśli to tylko portret.

Wychwytuję subtelności tak by pokazać charakter i cały „bukiet” urody koni.

 

 

W rysunku używam technik suchych, rysuję ołówkiem, węglem lub pastelami w sztyfcie tylko szczegóły uzupełniam pastelami w kredce.

Zachowuję realizm, lecz nie dążę do hiperrealizmu, bo moim priorytetem jest to, aby było widoczne, że jest to rysunek a nie fotografia.

 

 

Zdolności plastyczne i umiejętności rysunku rozwijałam na kursach i warsztatach prowadzonych przez m.in. wykładowców łódzkiej ASP, przygotowując się do egzaminów na Akademię, ostatecznie porzuciłam jednak ten pomysł na rzecz animacji rysunkowej.

 

 

Kurs animacji rysunkowej i praca w tym zawodzie pozwoliły mi rozwinąć umiejętności rysowania postaci w ruchu i budowania ich konstrukcji zgodnie z budową anatomiczną lub projektem, nauczył tego, że nawet subtelna zmiana paru kresek zmienia dynamikę postaci.

To był niesamowity czas, spędzony praktycznie 24 h/dobę z ołówkiem czy kredką w ręku.

Mój szef i nauczyciel Ireneusz Czesny (animator, reżyser, scenograf filmów: Kot Filemon, Zaczarowany ołówek, Przygód kilka Wróbla Ćwirka, Ferdynand Wspaniały, Sceny z życia smoków i in.) wymagał tygodniowo całej góry rysunków z natury, w ruchu, więc stałam się wtedy stałym bywalcem zoo a także zadręczałam pozowaniem rodzinę lub znajomych. Gdy nie znalazłam „ofiary do pozowania” ;) , to rysowałam „z cichacza” w rysowniku, z którym się wtedy nie rozstawałam.

Chętnych na ten kurs zgłosiło się paręset osób, po weryfikacji rysunków na kurs animacji przyjęto ok. 60 a do pracy w animacji już tylko ok. 20 osób. Miałam szczęście być wśród nich.

 

 

Rysuję konie przeważnie ze zdjęć. Zdjęcie traktuję, jako inspirację.

Najbardziej lubię, zachowując piękno anatomiczne, rysować je po swojemu, w bajkowych, nieoczywistych kolorach, ale tak by maść można było odgadnąć poprzez światło oddane w obrazie.

 

Czarne tło jest moim ulubionym, jest trudne, nie „wybacza” żadnych błędów, ale jest bardzo wdzięczne gdyż odpowiednio dobrane i nałożone kolory cudownie „świecą”, oddając blask słońca i kolorystykę.

 

 

Zawsze rysowałam z pasji i dla przyjemności nie myślałam o wystawach i konkursach.

 

Moje prace trafiały przeważnie do indywidualnych odbiorców, także za granicą (Włochy, Szwajcaria, Holandia, Niemcy, Kanada).

 

 

Tym bardziej wielką radością było dla mnie w 2009 roku, zaproszenie, do uczestnictwa w wystawie zbiorowej pt. „Sto uroków konia” w Galerii na Górce Filii GOK Lesznowola we Władysławowie.

 

 

 

Także I m-ce w konkursie malarskim na Festiwalu Sztuki Jeździeckiej w Warszawie w kwietniu 2017 przekonało mnie, że warto pokazać moje obrazy szerszemu gronu odbiorców.

Zwycięski obraz PIACENZA jest wykonany wg. zdjęcia, które zrobiłam w Janowie Podlaskim w 2011 r.

Klacz czystej krwi arabskiej Piacenza „wygrała” wtedy aukcję Pride of Poland uzyskując najwyższą cenę 475 tys. euro a moja rysowana Piacenza „wygrała” dla mnie konkurs malarski.

 

 

 

 

Także propozycja Stadniny Koni w Walewicach zorganizowania w październiku 2017r. mojej autorskiej wystawy była dla mnie dużym wyróżnieniem i wielką motywacją do pracy.

 

 

Cavaliada w Poznaniu w grudniu 2017 r. dała możliwość pokazania moich obrazów jeszcze szerszemu gronu odbiorców.

 

 

 

 

Mam nadzieję, że w kolejnych latach moje prace będzie można obejrzeć w innych miejscach Polski (ale na razie o tym sza ;) )

 

 

Zapraszam do oglądania mojej Galerii Koni, zamawiania lub zakupu a także zapraszam do wpisów w księdze gości, będzie to dla mnie najlepsza motywacja do dalszego rysowania.

Iwona Mitrowska